I don't have time to translate now, but this article talks about thousands of Polish refugees who found safety in India during WWII.
Okazuje się, że cmentarz w Kolhapurze to jeden z największych polskich cmentarzy w Indiach. Kryje szczątki kobiet i dzieci, które wypuszczone z łagrów sowieckich na mocy układu Sikorski – Majski z 1941 r. wyruszyły za swoimi mężami i ojcami wstępującymi do armii Andersa. Tysiące polskich sierot i samotnych matek znalazło się na utrzymaniu wojska, większość błąkała się w ogarniętej wojennym zamętem Rosji. Dzięki pomocy polskiego konsula w Bombaju Eugeniusza Banasińskiego i jego żony Kiry ewakuowani zostali z „piekła Stalina”.
W Indiach tysiące Polaków znalazły schronienie w obozach dla uchodźców – w Balachadi w stanie Gujarat, Bandrze na przedmieściach Bombaju, Karaczi i Malirze (obecnie w Pakistanie). W Valivade pod Kolhapurem powstało największe polskie osiedle. Zamieszkało tu koło pięciu tysięcy kobiet i dzieci. Prowizoryczny początkowo obóz mieszkańcy Valivade stopniowo zmienili w małe miasteczko: baraki zastąpiły malownicze domki otoczone bananowcami i kwiatami. Był polski fryzjer, szewc, urząd pocztowy, a nawet małe kino. Działały trzy przedszkola, cztery szkoły podstawowe i cztery średnie, szpitale. Część personelu obozowego poznała polski, wielu Polaków mówiło biegle w miejscowym języku marathi.
http://www.rp.pl/artykul/60834,212388_Uciekli_z_Rosji__zostali_w_India ch.html
|