nikkiebagnall: Please help if you can, many many thanks. Dziadek jest chory już od jakiegoś czasu. Od kilku lat powoli rozwinęła mu się demencja i choroba Alzheimera. Ostatnio pogorszyło mu się bardzo i w większości czasu wydaje się on przebywać we własnym świecie - nie w pełni poznając ludzi wokół siebie. Mówi mieszanką języka angielskiego i polskiego, ale nikt tak naprawdę nie jest go w stanie zrozumieć.
W ubiegłym tygodniu stracił władzę w nogach i upadł. Musiał pójść do szpitala, bo odmawiał jedzenia, picia i brania leków przepisanych przez lekarza. Poważne kłopoty zaczęły się od zakażenia moczu ale teraz infekcja rozprzestrzeniła się na klatkę piersiową i ma on trudności z oddychaniem. Ma bardzo wysoką temperaturę i jest na granicy zapalenie płuc. Nie jest też w stanie mówić i jego stan psychiczny jest teraz porównywalny ze stanem małego dziecka. Próbuje z nami rozmawiać, ale jest to po prostu mamroczenie i nic nie można z tego zrozumieć.
Jest nam wszystkim smutno i przykro widzieć go w takim złym stanie. Nie ma już dla niego radości życia i jest bardzo możliwe, że będzie musiał pójść do specjalnego domu opieki, gdy już się poczuje na tyle dobrze, by wyjść ze szpitala.
Babcia była jego wyłączną opiekunką przez długi czas, ale jest ona teraz na takim etapie, gdzie nie może już ona dłużej żyć na własną rękę i potrzebuje 24 godzinną profesjonalną opiekę.
Nigdy nie widziałam go w takim złym stanie i serce nam krwawi widząc, że nie pozostaje nam nic innego oprócz codziennych odwiedzin i bycia tam z nim po prostu. Nie sądzę, że jest on świadomy tego, kim jesteśmy, ale jednak chciałabym wierzyć, że tak nie jest. Czasem siedzę z nim trzymając go za rękę i mówię do niego - próbując mu powiedzieć kim jestem. Wtedy uśmiecha się i próbuje mnie pocałować. Innymi dniami robię to samo, a on tylko patrzy na mnie, tak jakby mnie nie rozumiał.
Mieliśmy nadzieję, że będzie w szpitalu tylko dzień lub dwa, ale jest on już tam przez 5 dni i wydaje się, że jest mu gorzej, zamiast lepiej. Jego umysł jest bardzo pogmatwany i bywa on na zmianę bardzo wzburzony i przygnębiony. Niestety nie będzie on mógł spędzić Świąt z nami w domu. Jest on teraz na obserwacji w szpitalu w sprawie ewentualnej opieki nad nim, gdy już poczuje się lepiej.
Babcia spędziła ostatnie 3 miesiące śpiąc na kanapie, bo budzi się wiele razy w nocy. Ma halucynacje i moczy łóżko kilka razy na noc. Czuwa w nocy - zmieniając bez przerwy pościel i ubrania. Potem ubiera się rano i wszyscy wyjeżdżamy samochodem na miłą przejażdżkę. Jest to dla niej męczące i staje się chora, bo jest tak zużyta. Nigdy nie żyła bez niego i jest jej bardzo trudno żyć obecnie na własną rękę.
Dołożę starań, aby Was informować na bieżąco o jego stanie. Mamy po prostu nadzieję i modlimy się, że będzie lepiej. Niestety jednak, "lepiej" po prostu oznacza, że zakażenie zniknie. Niestety, jego stan psychiczny nie daje mu teraz żadnej realnej jakości życia. On już nie jest tym wesołym człowiekiem, którego wszyscy znamy i kochamy. To jest takie smutne.
Będę w kontakcie najczęściej jak będę mogła, aby informować Was jak on się czuje.
Śląc naszą całą miłość [?] Nikkie xxx
?] This line is a literal translation. I retained it, rather then substituting something more typically Polish. It should be OK though, quite personal.
|