A very interesting polish pseudo-poem.
Sorry, but it would'nt be as good as it is if i'd translate it.
Szła siedząc, na drewnianym kamieniu, młoda bezdzietna staruszka,
nic nie mówiąc rzekła: mam ośmioro dzieci.
A to wszystko się działo, gdy Bramy Floriańskie zamykały się na guziki,
gdy policjant niósł pod pachą pijanego nieboszczyka,
któremu dał kubek słomy do picia i kubek słomy do jedzenia.
Wlazł na gruszkę, rwał pietruszkę, cebula mu leciała,
przyszedł gospodarz tego banana i rzekł "złaź pan z tego kasztana!"
Szedł facet z pomarańczą, rozsypał buraki i wyzbierał kartofle.
Poszedł wtedy do portu na którym były trzy statki:
jeden cały, drugiego połowa, trzeciego wcale nie było.
Wsiadł na ten trzeci i poleciał na bezludną wyspę,
na której aż się roiło od białych murzynów.
Ballada ta została zapisana w dwudziestej fałdzie spudnicy
przepięknej dziewicy, która rok przed urodzeniem zmarła