enkidu: O tym co jest świetne decyduje większość.
Herezja! Na szczęście świat jeszcze nie zszedł na psy do tego stopnia, żeby gust większości określał co jest świetne, a co nie.
Ilu ludzi słucha muzyki Dody, a ilu muzyki Lutosławskiego? Jak popularne są tanie romanse, czy książki Masłowskiej, w porównaniu z, dajmy na to, Jerofiejewem czy Maritain'em? itp. itd.
Na całe szczęście - o tym co jest świetne NIE decyduje większość.
Pozwolę sobie powtórzyć...
enkidu: Prawda - niestety. My, współcześni Polacy niewiele mamy wspólnego z tymi przedwojennymi. Jakby inna jakość, inne cele. Lubię na przykład czytać przedwojenne książki (nawet Mniszkównę - a co tam). Uderzyło mnie jak bardzo ich język jest inny od mojego. Niby ten sam, ale piękniejszy, bardziej precyzyjny, barwny, logiczny. Niby rozumiem wszystkie słowa. Ale sam nie potrafiłbym ich użyć. Ja - dziecko komuny - czytając przedwojenne romanse jestem jak ciemny chłopek czytający wysoką literaturę. Tęsknię za tym językiem, za tym krajem, za tymi ludźmi, którzy już nigdy nie powrócą. A i Żydzi też inni. Czytuję sobie czasem ogłoszenia drobne z przedwojennego Kuryera Warszawskiego. Dlaczego akurat to? Bo wierzę, że tam właśnie zostało utrwalone zwykłe codzienne życie. Bez ideologii, bez prób zakłamania. Całkiem sporo ogłoszeń dotyczy Żydów i żydowskich spraw. Widać jak barwne i bogate życie to było. I jak skomplikowane a jednocześnie proste były Polsko-Żydowskie relacje. Wojna, która pozbawiła nas żydowskiej społeczności sprawiła, że Polska straciła część siebie, część swojej świadomosci i swojego bogactwa. W końcu - dzieliliśmy ten kraj przez 500 lat. A dzisiejsi Żydzi? Cóż - PF jest dobrym źródłem informacji na ten temat...
...ŚWIETNY post! :)
|