I teraz jak wspomina rzady Thatcherowej przecietny Anglik? Nie taki, ktorego rodzice posylali do najlepszych szkol, tylko taki zwykly sobie pan Smith? "Pamietam, ze mielismy na przerwach w szkole mleko za darmo, a potem ona nam to mleko zabrala." Tak mi sie rozmowki z pracy przypomnialy... A z drugiej strony, na forach, na ktorych bawia sie mlodzi Polacy, ktorzy wyemigrowali do UK mozna uslyszec (od ludzi urodzonych, wychowanych i cale zycie zyjacych w Polsce), ze podziwiaja Żelazna Dame, i ze ktos taki przydalby sie w Polsce. Oni oczywiscie, posiedza przez ten czas w Anglii, i z bezpiecznej odleglosci chetnie sobie pokomentuja jaki to w Polsce jest syf, bieda i jak to nikt, nigdy nie stworzyl im warunkow do rozwoju.
Kiedys AdamKadmon zalozyl watek "Kolejna rewolucja na wyspach- przyklad dla Europy czy..." gdzie z tego co pamietam, bylo cos o szerokokatnym patrzeniu, dalekowzrocznosci politykow (czy raczej jej braku) i przekladaniu realiow angielskich na Polskie. Znalazl sobie kolege do dyskusji, i uradowany postanowil drazyc temat. A moze wzial sobie do serca dygresje Poloniusa, ze "wielcy ludzie rozmawiaja o ideach". Ha! No to bede wielki, co mi tam glupotami beda glowe zawracac. Podyskutuje sobie tylko z tymi, ktorzy juz wszystkie mozliwe ksiazki swiata przeczytali, i przekonam sie, czy dzieki temu potrafia myslec elastycznie i abstrakcyjnie.
Problem w tym, ze ciezko sie rozmawia z ludzmi, ktorzy sprawiaja wrazenie jakby nie potrafili nawet psa wyprowadzic na spacer, bez uprzedniego zacytowania Hegla. Dlatego zreszta caly czas cie zaczepiamy;)
(Co do Sokratesa (tego prawdziwego;) to cale zycie bylam przeswiadczona, ze metoda jego nauczania bylo takie zadawanie pytan, by zmusic uczniow do samodzielnego myslenia i wyciagania wnioskow. Ok, to sie nazywa wybiorcza pamiec. Przyjmuje do wiadomosci tylko to, co mi pasuje, odrzucajac i w efekcie zapominajac o calej reszcie. )
Najbardziej podoba mi sie metaforyczna;) krotka charakterystyka mentalnosci trolla forumowego z gatunku: klotnia/ bitwa (o, przepraszam) "dyskusja" jest moim zywiolem. I jak tu sie potem dziwic, ze normalni ludzie po prostu unikaja tego typu towarzystwa, co najwyzej odpowiadajac: nie chce, nie moge, nie mam ochoty na taki czy inny temat rozmawiac.
I jeszcze jedna uwaga domoroslego psychologa. Luzne konwersacje, na wydawaloby sie zupelnie neutralne tematy, zwykle daja pelniejszy obraz czlowieka, jego swiatopogladu, przekonan, doswiadczen, ktore go ksztaltowaly, etapu na ktorym sie aktualnie znajduje, w ktora strone zmierza itd...Dziewietnastowieczni teoretycy by sie pogubili, a fachury od marketingu politycznego pewnie nabawili nerwicy.
Dobrze, to teraz mozecie powrocic do wykladow na temat oderwanych od tu i teraz idei. Albo jeszcze lepiej, pokusic sie o teorytyczna symulacje, ewentualnych reperkusji w przyszlosci ("nieoczekiwane konsekwencje").
|