Polonius3: (...)Nie chodzi o to, że nie można się po pracy rozerwać. Chodzi o to, że tandetna, niewybredna rozrywka wciska się dziś do każdej sfery ludzich działań, a to już przeginka! Czytanie takiej porcji tekstu jak ten artykuł przerasta ludzi, którym popchałtura nas--ła do mózgu. Wszystko musi być krótkie, szybkie, płytkie, płaskie i bezrefleksyjne, najchętniej z dużą dozą wulgaryzmu, przemocy i decybeli...
Według mnie ten artykuł jest napisany bardzo przystępnym językiem, i przeczytanie go nikomu nie powinien sprawiać trudności. Nie mam czasu zaglądać ponownie, ale nie przypominam sobie, zebym trafiła tam na jakąś pseudointelektualną stylizacje (nagromadzenie wyrazów obcych itd).
Maaarysia: Pol3 już się wypowiedział. Cała tzw. kultura alternatywna to też wymysł speców od marketingu, aby dotrzeć do niszy snobów/zbuntowanej młodzieży.
Pamiętam. Może źle się wyraziłam używając zwrotu "alternatywna". Zresztą, dodałam, że to określenie umowne. Chodzi mi o to, że przy akceptacji, a może raczej obojętności dla tak zwanego głównego nurtu, pozostajesz w kręgu jakichś tam swoich własnych zainteresowań i upodobań. Nie tragizując, że ogół jest jaki jest, i nie obwiniając za to nikogo. Nie wiem, czy ma to sens?
Maaarysia: Pol3 zapewne uważa, że my wszyscy powinniśmy słuchać Żółtych kalendarzy Szczepanika, bo to jedynie słuszna i dobra muzyka.
Też odnosze takie wrażenie przyglądając sie Poloniuszowi. I taka postawa kojarzy mi się z dyktatem. ;)
|