Za niepokoje 11 listopada wszyscy unikają odpowiedzialności: Anarchole, że to narodowcy, do których podczepili się kibole; narodowcy, że to anarchole, którzy sprowadzili niemieckich bojówkarzy; Kaczyński, że winien jest Tusk; Gronkowiec-Waltz, że nie mogła zakazać dwóch wrogich manifestacji, bo wytoczono by miastu procesy; Komorowski i Tusk, że to wina złego prawa, które trzeba zmienić zakazując kominiarek na masowych imprezach; media, że w imię 'prawdy' muszą nagłaśniać skrajne wydarzenia, nawet jeśli to popularyzuje zadymy... A faktem jest, że dzieje się tak wszędzie na świecie, regularnie rozrabiają alterglobaliści, niedawno dali pokaz londyńscy zadymiarze, 1 maja anarchole i neofaszyści w Niemczech, kibole w wielu różnych miejscach, którzy nawet zwołują ustawki po lasach... Czyż winy nie ponoszą młodzieńcze hormony szukających ujścia? Tym tłumaczyć można też popularność sportów ekstremalnych. Dawniej prawie każde pokolenie wysłane było na front wojenny. Kto przeżył, jak wrócił, dalszych przygód nie szukał, żadną głupotą się już nie interesował, chciał tylko założyć rodzinę i spokojnie sobie pożyć...
|